PANI DOUBTFIRE
Pani Doubtfire to polska prapremiera i musicalowa wersja kultowego filmu z 1993 r. w reżyserii Chrisa Columbusa z przebojową kreacją nieodżałowanego Robina Williamsa w tytułowej roli.
Komedia musicalowa oddaje bardzo wiernie niemal wszystkie filmowe wątki. Aktor dubbingowy Daniel traci pracę w studio z uwagi na swą nadmierną kreatywność, doprowadzającą do szału szefostwo. Sam jest ojcem trójki, zapatrzonej w niego i zakochanej w jego poczuciu humoru i dystansie do życia. Tego podejścia nie podziela jednak jego żona Miranda (w filmie kreowana przez Sally Field), którą irytuje w mężu ocieranie się o syndrom Piotrusia Pana. Sama robi zawrotną karierę zawodową, mając za mało czasu – co sama przyznaje – na wychowanie dzieci. Z kolei metody wychowawcze Daniela i jego nieuporządkowane życie zawodowe doprowadzają do przesilenia, które kończy się w sali sądowej czasowym odebraniem mu praw opiekuńczych do dzieci.
I tu warto postawić pytanie, o czym jest ten musical? Czy o facecie, który przebiera się w damskie ciuszki, czy jednak o czymś więcej?
Z pewnością jest to spektakl o kryzysie rodziny – i tej trzydzieści lat temu, i dziś – stojącej wobec nowych wyzwań cywilizacyjnych, a także o trudnościach komunikacyjnych i ze wzajemnym zrozumieniem w związku. Ale przede wszystkim jest to spektakl o dojrzewaniu do bycia odpowiedzialnym mężczyzną, o odwadze bycia ojcem za wszelką cenę, o konsekwencjach własnych decyzji i walce o to, by dzieci miały ojca ze świadomością, że w przeciwnym razie mogą się pogubić. Miraży jest wiele.
Na szczęście zjawia się ona, pani Doubtfire, idealna opiekunka do dzieci. W podtekście jest ona również odzwierciedleniem tęsknoty za wielopokoleniowym domem, w którym babcia ze swoim doświadczeniem życiowym była powierniczką i podporą w trudnych chwilach dla młodszych członków rodziny. Bo ona to wszystko przeżyła i wie, że w oparciu o trwałe zasady wszystko ułoży się dobrze. Porządek, jaki wprowadza do życia rodzinnego, daje poczucie bezpieczeństwa. Ale staje się też świetną terapeutką dla Mirandy i samego Daniela, który dojrzewa dzięki wcieleniu się w tę nową rolę.
To wszystko jednak, co ważne i poważne, pokryte jest niezwykłą dozą humoru. Dla głównego bohatera obracanie trudnych rzeczy w żart to sposób na życie. On wie, że wiele spraw go przerasta, ale chce przed tym niepożądanym skutkiem życia, jakim jest – ogólnie mówiąc – cierpienie, ochronić siebie i bliskich, przede wszystkim zaś swoje ukochane dzieci. Zarówno w filmie, jak i w spektaklu obudowane jest to całą paletą komediowych gagów z udziałem m.in. pary fryzjerów-charakteryzatorów. Cały ciężar spektaklu i jego komicznego wymiaru spoczywa jednak przede wszystkim na głównym bohaterze. Jako aktor dubbingowy, opiekunka czy ojciec odgrywa on wspaniałą rolę, pełen wiary w to, że życie może być piękne, gdy ma się do niego właściwy stosunek i gdy się bezwarunkowo kocha, czyli potrafi dla swych najbliższych zrobić wszystko z użyciem najbardziej pomysłowych metod. Działa? Nie ma innej opcji! Potencjał na wspaniały rodzinny spektakl, którego mottem jest piosenka „As Long As There Is Love”!
Poznańską produkcję reżyseruje Łukasz Brzeziński. Kierownictwo muzyczne sprawuje Jakub Czerski a wokalne - Paweł Orłowski. Choreografią zajmują się Tina Papazyan i Adam Beta. Kostiumy kreuje Katarzyna Zawal, a scenografię tworzy Natalia Kołodziej. Nad reżyserią dźwięku czuwają Tomasz Zajma i Agata Dankowska, za reżyserię świateł zaś odpowiada Paulina Góral.
Komedia musicalowa oddaje bardzo wiernie niemal wszystkie filmowe wątki. Aktor dubbingowy Daniel traci pracę w studio z uwagi na swą nadmierną kreatywność, doprowadzającą do szału szefostwo. Sam jest ojcem trójki, zapatrzonej w niego i zakochanej w jego poczuciu humoru i dystansie do życia. Tego podejścia nie podziela jednak jego żona Miranda (w filmie kreowana przez Sally Field), którą irytuje w mężu ocieranie się o syndrom Piotrusia Pana. Sama robi zawrotną karierę zawodową, mając za mało czasu – co sama przyznaje – na wychowanie dzieci. Z kolei metody wychowawcze Daniela i jego nieuporządkowane życie zawodowe doprowadzają do przesilenia, które kończy się w sali sądowej czasowym odebraniem mu praw opiekuńczych do dzieci.
I tu warto postawić pytanie, o czym jest ten musical? Czy o facecie, który przebiera się w damskie ciuszki, czy jednak o czymś więcej?
Z pewnością jest to spektakl o kryzysie rodziny – i tej trzydzieści lat temu, i dziś – stojącej wobec nowych wyzwań cywilizacyjnych, a także o trudnościach komunikacyjnych i ze wzajemnym zrozumieniem w związku. Ale przede wszystkim jest to spektakl o dojrzewaniu do bycia odpowiedzialnym mężczyzną, o odwadze bycia ojcem za wszelką cenę, o konsekwencjach własnych decyzji i walce o to, by dzieci miały ojca ze świadomością, że w przeciwnym razie mogą się pogubić. Miraży jest wiele.
Na szczęście zjawia się ona, pani Doubtfire, idealna opiekunka do dzieci. W podtekście jest ona również odzwierciedleniem tęsknoty za wielopokoleniowym domem, w którym babcia ze swoim doświadczeniem życiowym była powierniczką i podporą w trudnych chwilach dla młodszych członków rodziny. Bo ona to wszystko przeżyła i wie, że w oparciu o trwałe zasady wszystko ułoży się dobrze. Porządek, jaki wprowadza do życia rodzinnego, daje poczucie bezpieczeństwa. Ale staje się też świetną terapeutką dla Mirandy i samego Daniela, który dojrzewa dzięki wcieleniu się w tę nową rolę.
To wszystko jednak, co ważne i poważne, pokryte jest niezwykłą dozą humoru. Dla głównego bohatera obracanie trudnych rzeczy w żart to sposób na życie. On wie, że wiele spraw go przerasta, ale chce przed tym niepożądanym skutkiem życia, jakim jest – ogólnie mówiąc – cierpienie, ochronić siebie i bliskich, przede wszystkim zaś swoje ukochane dzieci. Zarówno w filmie, jak i w spektaklu obudowane jest to całą paletą komediowych gagów z udziałem m.in. pary fryzjerów-charakteryzatorów. Cały ciężar spektaklu i jego komicznego wymiaru spoczywa jednak przede wszystkim na głównym bohaterze. Jako aktor dubbingowy, opiekunka czy ojciec odgrywa on wspaniałą rolę, pełen wiary w to, że życie może być piękne, gdy ma się do niego właściwy stosunek i gdy się bezwarunkowo kocha, czyli potrafi dla swych najbliższych zrobić wszystko z użyciem najbardziej pomysłowych metod. Działa? Nie ma innej opcji! Potencjał na wspaniały rodzinny spektakl, którego mottem jest piosenka „As Long As There Is Love”!
Poznańską produkcję reżyseruje Łukasz Brzeziński. Kierownictwo muzyczne sprawuje Jakub Czerski a wokalne - Paweł Orłowski. Choreografią zajmują się Tina Papazyan i Adam Beta. Kostiumy kreuje Katarzyna Zawal, a scenografię tworzy Natalia Kołodziej. Nad reżyserią dźwięku czuwają Tomasz Zajma i Agata Dankowska, za reżyserię świateł zaś odpowiada Paulina Góral.
*******
Bezpieczne zakupy w Bilety24. W przypadku odwołania wydarzenia, gwarantujemy automatyczny zwrot środków potwierdzony komunikatem wysyłanym na adres e-mail, podany podczas zakupu.
Bilety na termin:
26.09.2026 , g. 15:00 (sobota)
26.09.2026 , g. 15:00 (sobota)
- 26.09.2026 , g. 15:00
- Poznań
- Teatr Muzyczny w Poznaniu
- od 65,00 pln

